
Aktualności
Wyszukaj
Choć wybory 2025 toczy polityczna awantura o uchodźców i azyl, w debacie publicznej pojęcie migrant obejmuje także pracowników z Polski.W Polsce temat migracji wraca falami. Raz są to obrazy migrantów na granicy z Białorusią, innym razem debaty o tym, ilu Ukraińców mieszka i pracuje w kraju. Widać, że w naszym codziennym życiu migracja stała się czymś namacalnym - w pracy, w szkołach, w dyskusjach rodzinnych. Jedni patrzą na to przez pryzmat bezpieczeństwa, inni przez gospodarkę i rynek pracy. I choć Polska wciąż jest krajem emigrantów - setki tysięcy Polaków wyjeżdżają do Niemiec, Holandii czy Skandynawii to temat „innych przyjeżdżających” budzi w kraju emocje i polityczne spory.Tymczasem w Holandii, gdzie mieszka nas ogromna polska społeczność, sytuacja robi się jeszcze bardziej napięta. 29 października 2025 roku odbędą się przyspieszone wybory parlamentarne. Nie były planowane, zostały niejako wymuszone przez krach rządu. Koalicja nie wytrzymała podziałów w najgorętszym temacie ostatnich lat: polityce migracyjnej i azylowej. Partia Geerta Wildersa (PVV) wyszła z układu, bo uznała, że kompromisy w sprawie azylu i uchodźców idą za daleko. Rząd padł, a wraz z nim stabilność sceny politycznej.
Dziś Holandia jest krajem, gdzie temat migracji przewija się wszędzie. Widać go w Internecie, telewizji - w ostrych komentarzach i politycznych memach. Widać w pracy - kiedy pojawiają się dyskusje, czy „migranci” nie zabierają miejsc pracy lub mieszkań. Widać w codziennych rozmowach, gdy ludzie narzekają na przepełnione szkoły, brak lekarzy albo rosnące czynsze. Migracja stała się soczewką, przez którą ludzie patrzą na większość problemów społecznych.
I choć formalnie spór dotyczy uchodźców i prawa azylowego, w praktyce do jednego worka wrzucani są wszyscy: Syryjczycy, Erytrejczycy, ale też… Polacy, Rumuni czy Bułgarzy pracujący w logistyce i budowlance. To właśnie tutaj zaczyna się historia, którą warto opowiedzieć.
Polityka migracyjna w Holandii to nie tylko emocje i hasła z kampanii wyborczej. Za ostrą retoryką stoją konkretne dane, które pokazują skalę i dynamikę zjawiska.
Rozmieszczanie uchodźców – tzw. Dispersal Act z 2023 r. miał rozdzielać osoby szukające azylu między gminy. Wiele gmin musiało zadeklarować miejsca dla ok. 96 000 osób. Obecna koalicja rozważa uchylenie tego prawa.
W teorii sprawa jest prosta: uchodźcy i azylanci to jedno, a pracownicy z Unii Europejskiej – to drugie. Prawo unijne gwarantuje pracownikom z Uni swobodę przemieszczania się i podejmowania pracy. Ale polityczna retoryka w Holandii coraz rzadziej rozróżnia te kategorie.
Wystarczy posłuchać debat wyborczych czy komentarzy w mediach społecznościowych. Słowo „migrant” pada jak etykieta, która przykleiła się do każdego, kto nie urodził się w Holandii. W jednym zdaniu mówi się o uchodźcach z Afryki, a w następnym o „Polakach, którzy wynajmują domy po sześć osób na pokój”. W efekcie do jednego worka wrzucani są ludzie z zupełnie innym statusem prawnym i inną historią.
To ma konsekwencje w codziennym życiu.
Tego typu umowy są często wykorzystywane wobec studentów, młodzieży dorabiającej po szkole lub osób łączących kilka źródeł dochodu. Ich zaletą jest duża elastyczność grafiku, ale z punktu widzenia bezpieczeństwa socjalnego - mają wiele ograniczeń.
Choć w debacie publicznej w Holandii dużo mówi się o „zbyt dużej liczbie migrantów”, trzeba pamiętać, że język polityków i mediów nie zawsze odzwierciedla pełny obraz.
Dlatego warto patrzeć na tę debatę z dystansem. Retoryka wyborcza bywa głośna i ostra, ale codzienne życie toczy się spokojniej. Polacy mieszkający w Holandii powinni mieć świadomość, że polityczne hasła nie oznaczają automatycznie zmian w ich prawach czy możliwości pracy.
Politycy krzyczą, media grzeją nagłówki, a liczby lecą jak z karabinu – dziesiątki tysięcy tu, setki tysięcy tam. Wszystko wygląda tak, jakby jutro Holandia miała się zawalić pod ciężarem migrantów. A potem przychodzi poniedziałek: budzik, kawa, praca na magazynie czy budowie, dzieci do szkoły, zakupy w Lidlu. Życie płynie dalej.
Polacy w Holandii nie muszą się obawiać, że nagle ktoś zabierze im prawo do mieszkania czy pracy – Unia to gwarantuje. Ale trzeba się liczyć z tym, że w debatach wyborczych słowo „migrant” będzie powtarzane tak często, że każdy z nas poczuje się, jakby to o niego chodziło.
I tu cała sztuczka: kampania wyborcza żywi się emocjami, a nie codziennością. Dlatego zamiast dać się wciągnąć w panikę, lepiej spojrzeć na to z przymrużeniem oka. Holendrzy pokłócą się o migrację, politycy powalczą o głosy... A my? My w tym czasie musimy normalnie pracować, zarabiać i ogarniać życie. A żeby pracować spokojniej i bez stresu o papiery, warto mieć certyfikat w kieszeni. Dlatego zamiast martwić się kolejnym wystąpieniem w telewizji,
sprawdź lepiej nasze kursy- bo to one dają gwarancję, a nie kampanijne obietnice 😊 Ostatecznie to właśnie my, czyli zwykli ludzie, a nie hasła z plakatów - tworzymy tę codzienną Holandię.
Być może jesteś tu, bo dopiero szukasz swojej drogi. A może już wiesz, że chcesz się rozwinąć i potrzebujesz tylko odpowiedniego miejsca, by zacząć. Niezależnie od tego, na jakim etapie jesteś – w Bonapi znajdziesz kurs, który otworzy Ci nowe możliwości.Sprawdź pełną gamę naszych szkoleń i wybierz ten, który najlepiej pasuje do Twoich planów zawodowych. A jeśli masz pytania – po prostu się z nami skontaktuj. U nas zawsze można się dogadać.👉 Zobacz wszystkie kursy Bonapi
Bądź na bieżąco z tym, co dzieje się w Bonapi!
Zobacz kulisy kursów, nowości i promocje – kliknij poniżej i obserwuj nas w naszych social mediach!
W naszym sklepie znajdziesz sprawdzoną odzież roboczą, sprzęt BHP i akcesoria potrzebne do bezpiecznej pracy. Oferujemy produkty wybierane przez profesjonalistów z branży budowlanej, logistycznej i przemysłowej.